We wtorek kalendarium dla Europie i USA było praktycznie puste. Nastroje na Wall Street mogło robić jedynie czekania na koniec roku.

O zamachach terrorystycznych zdawał się już nikt (na rynkach) nie myśleć.

Wall Street rozpoczęła sesję od blisko półprocentowych zwyżek indeksów. Pomagała droższa ropa i oczywiście zbliżający się koniec roku. Po tym początku na rynku zapanował marazm. Czekano na rozgrywkę w samej końcówce sesji. Nic z niej nie wynikło. Indeksy wzrosły, ale nie były to zwyżki znaczące (S&P 500 zyskał 0,36%). Te niewielkie zwyżki wystarczyły jednak, żeby DJIA i INASDAQ ustanowiły nowe rekordy.

GPW zachowała się we wtorek rano jeszcze lepiej niż umacniający się złoty. WIG20 od początku sesji ruszył gwałtownie i dosyć zaskakująco na północ. Odbiegało to na plus od zachowania innych giełd europejskich, gdzie co prawda indeksy rosły, ale były to zwyżki kosmetyczne.

Koniec roku ma jednak swoje prawa – fundusze chcą podciągnąć indeksy, a w Polsce są one przecież bardzo „zdołowane”. Jest duża przestrzeń do wzrostu indeksów nawet wtedy, kiedy z zewnątrz rynków nie docierają dobre informacje (a nawet pojawiają się złe).

Po pobudce w USA indeksy na europejskich giełdach ruszyły na północ, a to pomagało również GPW. Gracze lekceważyli wydarzenia polityczne mające miejsce w Warszawie, mimo tego, że mogły niepokoić. Indeks blue chipów wrócił tam, gdzie dotarł na początku sesji, a na godzinę przed rozpoczęciem sesji w USA powędrował wyżej. Po rozpoczęciu sesji w Stanach, mimo tego, że indeksy ta, rosły, WIG20 zaczął się osuwać, ale udało się zakończyć sesję kolejną zwyżką (0,82%). Zyskał też MWIG40 (0,62%).

Wczorajsze zakończenie sesji w USA nie będzie miało dzisiaj żadnego wpływu na zachowanie GPW i walut. Z pewnością niepokoić może to, że w Polsce zarówno rządzący jak i opozycja okopali się na swoich pozycjach i nie maja zamiaru się cofnąć. PO i Nowoczesna będą okupowały salę Sejmu do 11. stycznia, a PiS uważa, że budżet został uchwalony prawidłowo.

Pozostaje czekać, kiedy rynki się tym wszystkim zaniepokoją. Zdecydowanie lepiej byłoby dla całego kraju, żeby budżet przyjąć w klasyczny sposób. Rządzący przecież i tak maja przewagę, więc zostałby z pewnością przyjęty. Można przecież powiedzieć „przyjęliśmy budżet prawidłowo, ale ok, nich wam będzie, przegłosujemy jeszcze raz”. Trzeba tylko dobrej woli politycznej.

Dopóki jakiegoś porozumienie nie będzie to w każdej chwili można oczekiwać zniecierpliwienia inwestorów i początku wyprzedaży. W końcu przecież magia końca roku już niedługo przestanie działać.

Piotr Kuczyński

Główny Analityk

Dom Inwestycyjny Xelion

Opracowanie własne na podstawie danych opublikowanych w serwisach www.reuters.com, www.bloomberg.com, www.macronext.com, www.marketwatch.com, www.news.google.com, www.ft.com, www.bankier.pl, www.pb.pl, przy założeniu, iż powyższe dane są prawidłowe, pełne i  nie wprowadzające w błąd, jednakże nie były one niezależnie zweryfikowane. Opracowanie ma charakter ogólny i nie może stanowić wyłącznej podstawy do podjęcia jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej przez jego odbiorcę.

Przedmiotowe opracowanie nie może być interpretowane jako rekomendacja Domu Inwestycyjnego Xelion sp. z o.o. w rozumieniu art. 76 ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi. Dom Inwestycyjny Xelion sp. z o.o. ani autor nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie informacji i opinii zawartych w niniejszym opracowaniu, o ile przy ich sporządzaniu dołożono należytej staranności.