Właściwie nie bardzo wiadomo, dlaczego giełdy amerykańskie rozpoczęły czwartek od spadku indeksów. Chyba  było to   tylko  naśladownictwo tego, co widzieliśmy w Azji i trochę w Europie, bo nowych,   korzystnych  dla niedźwiedzi, czynników amerykańskich dzień nie dostarczył. Z pewnością nie było ich w danych makro.

Raport o cenach płaconych w czerwcu w imporcie/eksporcie pokazał zdecydowany spadek cen. Ceny w imporcie bez ropy spadły o 0,3 proc. m/m (z ropą o 2,7 proc.), a ceny w eksporcie bez żywności spadły o 1,4 proc. (ogólnie o 1,7 proc.). Nie były to dobre dane, bo mogły pokazywać spowolnienie gospodarek globalnych, ale zachęcały też Fed do działania.

Z pewnością niezły był raport o ilości nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych złożonych w ostatnim tygodniu. Oczekiwano 370 tys., a było 350 tys. Spadła też średnia 4. tygodniowa. Dane były najlepsze od marca 2008 roku. Tutaj jednak znalazła się łyżka dziegciu. Podobno kilku producentów aut przełożyło sezonowe zamknięcie fabryk, co utrzymało zatrudnienie powyżej sezonowej normy.

Rynek akcji rozpoczął handel od ponad jednoprocentowego spadku indeksu S&P 500, ale 90 minutach zaczął rosnąć usiłując wrócić nad średnią 50. sesyjną. Na dwie godziny przed końcem sesji nawet mu się to udało, ale walka nadal trwała. Na kwadrans przed zakończeniem handlu indeks znowu musnął średnią. Ostatnie minuty należały do niedźwiedzi. Średnia została (mikroskopijnie) przełamana w dół, a indeks wyszedł dołem z kanału trendu wzrostowego. Tylko piątkowy powrót nad średnią i do kanału anulować może wygenerowany wstępnie sygnał sprzedaży.

Na GPW czwartek był pierwszym dniem notowań KGHM bez dywidendy 28,34 zł na akcję, co mogło obniżyć WIG20 o nieco ponad 2,5 pkt. proc. Rzeczywiście indeks tracił chwilami nawet więcej niż trzy procent. Rynek wszedł w marazm i przez długi czas nie reagował na zmiany na innych giełdach. Załamanie kursu EUR/USD i gwałtowny wzrost rentowności długu krajów PIIGS doprowadziło jednak w końcu do powolnego osuwania się indeksów.

Dzień teoretycznie zakończył się trzyprocentową przeceną, ale po odjęciu dywidendy KGHM i przy uwzględnieniu niewielkiego jedynie wzrostu ceny tej spółki można powiedzieć, że spadek był mniejszy niż pół procent. Teraz, kiedy GPW (a szczególnie WIG20 i rynek kontraktów) mają już za sobą ten przykry dzień z dywidendą KGHM w tle, będzie można bardziej poważnie traktować to, co będzie się na rynku działo. Analiza techniczna WIG20 jeszcze przez kilka dni (pewnie z tydzień) nie będzie dawała wiarogodnych sygnałów.

Piotr Kuczyński

Główny Analityk
Dom Inwestycyjny Xelion

Opracowanie własne na podstawie danych opublikowanych w serwisach www.reuters.com, www.bloomberg.com, www.macronext.com, www.marektwatch.com, www.news.google.com, www.ft.com, www.bankier.pl, www.pb.pl, , przy założeniu, iż powyższe dane są prawidłowe, pełne i  nie wprowadzające w błąd, jednakże nie były one niezależnie zweryfikowane. Opracowanie ma charakter ogólny i nie może stanowić wyłącznej podstawy do podjęcia jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej przez jego odbiorcę.

Przedmiotowe opracowanie nie może być interpretowane jako rekomendacja Domu Inwestycyjnego Xelion Sp. z o.o. w rozumieniu art. 76 dnia 29 lipca 2005 roku o obrocie instrumentami finansowymi. Dom Inwestycyjny Xelion Sp. z o.o. ani autor nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie informacji i opinii zawartych w niniejszym opracowaniu, o ile przy ich sporządzaniu dołożono należytej staranności.